PODRÓŻE NA ZIELONO

podróżnik i… ogrodnik. uwielbia łączyć obie te pasje, najchętniej dołączając do tego fotografię i jazdę samochodem terenowym. pierwszy, wieloletni redaktor naczelny czasopisma national geographic polska, a później także najstarszego polskiego magazynu podróżniczego poznaj świat. jego największą pasją podróżniczą są przyrodnicze eksploracje obu ameryk - od patagonii po kanadę.

17 czerwca 2017

CAŁKIEM INNA KALIFORNIA

Kaktusowe lasy i wieloryby baraszkujące u wybrzeży, wojskowe kontrole i szlaki handlarzy narkotyków – to dwa światy meksykańskiego Baja California, czyli Półwyspu Kalifornijskiego.

Żeby tu przeżyć, trzeba być twardym. Wiedzą o tym ludzie, wie i przyroda.

Upał panuje tu niemiłosierny, choć półwysep oblany jest wodami oceanu, a jego szerokość mierzy zaledwie około 70-80 km (tylko w kilku miejscach pogrubia się do ponad setki). Deszcze prawie nie padają, a ziemia to zazwyczaj skała i żwir. W takich oto okolicznościach przyrody wyrosły tu lasy ogromnych kaktusów, poprzetykanych przedziwnymi drzewami. Wiele tutejszych roślin to endemity, nie występują nigdzie indziej na świecie. Najpiękniejsze z nich to butelkowate idrie (Idria columnaris) i wyglądające jak wielkie bonsaje bursery i pachykormusy (Pachycormus discolor). Pod nogami rosną dziesiątki maleńkich kaktusów, niektóre niestety boleśnie potrafią wbić się w obutą ledwie w sandał stopę. Bajkowo wyglądają rozety agaw i juk, które na dodatek obficie kwitną, czego raczej nie doświadczymy w naszych ogrodach i na domowych parapetach.

Krajobrazy są tu wyjątkowe - surowe i piękne. Jest to kraina bezustannej gry światła i barw, choć oczywiście południe najlepiej by było przespać pod krzakiem i nie wyjmować aparatu. Tyle, że pod krzakiem szukają cienia wszyscy mieszkańcy – ośliźli i włochaci też. Trzeba uważać wybierając się na przechadzkę po tym dziwacznym lesie. Tu i ówdzie pod kamieniem może czaić się grzechotnik, włochaty pająk ptasznik albo północnoamerykański skorpion. Ale jeśli im nie zrobimy nic, co by uznały za atak na ich spokój, nie ruszą nawet ogonem na nasz widok. Można nawet zrobić zdjęcie, choć lepiej uważać z podchodzeniem za blisko. Na Baja, jak i w całym Meksyku, nawet niebezpieczne stworzenia (w tym ludzie) nie robią krzywdy bez powodu.