PODRÓŻE NA ZIELONO

podróżnik i… ogrodnik. uwielbia łączyć obie te pasje, najchętniej dołączając do tego fotografię i jazdę samochodem terenowym. pierwszy, wieloletni redaktor naczelny czasopisma national geographic polska, a później także najstarszego polskiego magazynu podróżniczego poznaj świat. jego największą pasją podróżniczą są przyrodnicze eksploracje obu ameryk - od patagonii po kanadę.

22-09-2017

CZYŃ POKÓJ, NIE WOJNĘ

Ibiza była i jest oazą pokoju i miłości. To wręcz popularny przydomek wyspy. Podczas krwawych wojen, które starożytni Kartagińczycy prowadzili bezustannie z Rzymianami, na Ibizie żyli w zgodzie, starając się nie wchodzić sobie w drogę. Kwitł wzajemny handel i poszanowanie odmiennych tradycji. Nikt tu nie wyciągał miecza, a strumieniami lało się wino, nie krew.

Dwa tysiąclecia później azyl znaleźli tu przepędzani ze wszystkich miejsc na kontynencie hipisi. Skąd się tu wzięli i dlaczego zostali, właściwie nie wiadomo. Z pewnością ciepły, łagodny klimat odpowiadał ich stylowi życia. Sezon turystyczny trwa tu siedem miesięcy, a i zimą panuje przyjemna aura. Hipisi stworzyli własną legendę o magii wyspy, której magnesem ma być mistyczna skała Es Vedra, leżąca u wybrzeży Ibizy – to ona kazała im wybrać to miejsce na swoistą arkę ich subkultury. Dzięki bogatym złożom metali Es Vedra tworzy silne pole magnetyczne, a w okolicy szwankują kompasy. Wysoka na ponad 380 m skała jest groźna i niedostępna, zamieszkują ją jedynie kozy i morskie ptaki. Niezwykłe właściwości Es Vedra są potwierdzone naukowo. Nostradamus twierdził, że to jedyne miejsce na ziemi które przetrwa koniec świata: „.... Jeśli ludzkość się nie opamięta, doprowadzi do użycia najstraszliwszej w swych dziejach broni masowej zagłady. A wówczas, gdy to już się stanie, wyginą i rośliny, i zwierzęta, i ludzie – zniknie wszelkie życie na Ziemi. Ocaleje tylko maleńka wysepka na Morzu Śródziemnym i ci, którzy wtedy tam będą...”. Według jednych legend właśnie na Es Vedra urodził się kartagiński wódz Hannibal, wedle innych to tu syreny kusiły śpiewem Odyseusza i jego załogę. Przylgnęło do niej miano Czarodziejskiej Wyspy. Jednak mieszkańcy Ibizy pytani o hipisów nie mają prostych odpowiedzi, są też dalecy od mistycyzmu. Niemal każdy zapytany ma swoją teorię, dlaczego się tu znaleźli. Ot, chcieli, to zostali. A że nie wchodzili w drogę miejscowym, byli tolerowani pomimo swojej odmienności i stylu życia znacznie odbiegającego od norm tutejszych rybaków i rolników. Ta historia zaczęła się w latach 70. i trwa do dzisiaj.

Co zostało z subkultury dzieci-kwiatów? Z całą pewnością ludzie, bo wielu z nich na Ibizie zostało. Początkowo zajmowali się rękodziełem, co z jednej strony leżało w ich naturze, z drugiej zaś było odpowiedzią na ultimatum, jakie postawiły im władze wyspy: zostańcie, ale róbcie coś pożytecznego. Zorganizowali jarmarki, które do tej pory stanowią nie lada atrakcję. Post-hipisi, ich dzieci, wnuki i zupełnie nowi hipisi sprzedają turystom co popadnie. Największy bazar dzieci-kwiatów znajduje się koło Es Canar, w miejscu zwanym Punta Arabi (ożywa w środy), mniejszy, ale bardziej autentyczny w Las Dalias (w soboty), które od początku było miejscem ich spotkań. Ale kto liczy na powrót do klimatów "make love, not war", może się mocno przeliczyć – na straganach dominują niestety produkty "made in China", mnóstwo jest przebierańców i wszelkiej maści niebieskich ptaków. A hipisi? Prowadzą firmy, studia graficzne, galerie, niektórzy dorobili się fortun. Ciekawym eksperymentem jest wpisanie w Google frazy „Ibiza hipisi”, pisanej po angielsku. Co wyskakuje na pierwszym miejscu? Perfumy Ibiza Hippie by Escada – słodko-owocowe, seksowne, podszyte mgiełką piżma...