WILK NA SZLAKU

Z wykształcenia biolog i geograf. Szczególnie lubi prowadzić wycieczki przyrodnicze - nastawione na poznawanie karpackiej flory i fauny oraz zjawisk geologicznych im towarzyszących. Prowadzi warsztaty przyrodnicze, a także organizuje wyprawy i trekkingowe w różne części świata.

18-10-2017

CZESKA BRAMA DO SZWAJCARII

Nie trzeba jechać daleko by zobaczyć rzeczy niezwykłe. Nieopodal granic Polski znajduje się kraina geograficzna nazwana, na początku XIX w, przez malarza Adriana Zingga – Saską Szwajcarią. Rozpościera się między czeskim miastem przygranicznym Děčín i saksońskim miastem Pirna. Została podzielona na Czeską i Saską Szwajcarię ale naprawdę to ten sam region. Za bazę wypadową najlepiej wybrać właśnie Děčín, skąd równie łatwo dostaniemy się do czeskich jak i saskich atrakcji. Tym razem wybór padł na Czechy. Zaczynamy od najbardziej znanej atrakcji czyli Pravčickiej Bramy, która jest największym naturalnym skalnym mostem w Europie. Rozpiętość łuku bramy, u podstawy wynosi 26.5 m, a wysokość otworu to ok. 16 m. Jest faktycznie bramą do czeskiej części „Szwajcarii”, ponieważ tutaj zmierza większość, zaczynających przygodę z regionem turystów. Z miejscowości Hreńsko do Bramy dostaniemy się w niecałe 2 godziny. Chwilę czasu przeznaczamy na fotografowanie i spacery po okolicznych punktach widokowych i schodzimy do drogi, do miejscowości Mezni Luka. Stąd można wrócić komunikacją publiczną do Hreńska. My jednak decydujemy się na powrót drogą pieszo-wodną. Schodzimy do doliny rzeki Kamienicy, która wije się w głębokim piaskowcowym kanionie. Wzdłuż doliny, otoczona wysokimi piaskowcowymi ścianami, wiedzie urokliwa ścieżka. Docieramy nią do pierwszej przystani. Tutaj przesiadamy się do łódek tzw. pychówek, którymi przeprawimy się przez przełom rzeczny o nazwie Divoká soutěska. Przełom ten ma długości około 450 m i prawie pionowe ściany o wysokościach dochodzących do 150m. Łódki napędzane są przez flisaka, który odpychając się kijem od dna wprawia je w ruch. Stąd nazwa łodzi - pychówka. Divoká soutěska kiedyś była bardzo trudna do sforsowania. Pod koniec XIX wieku, pod nadzorem księcia Edmunda Clary-Aldringena i przedstawicieli Hřeńskiego Towarzystwa Górskiego Szwajcarii Czeskiej, rozpoczęto budowę ułatwień. Wybudowano kładki, wykuto w skałach tunele oraz wykonano jazy, które umożliwiły regularne kursowanie łodzi. Pomiędzy przełomami Divoká soutěska i Edmundova soutěska zbudowano trasę turystyczną. Tą właśnie drogą dochodzimy do kolejnego przełomu czyli Tichej lub Edmundovej soutěski. Ten odcinek ma długości około 960 m. Podczas spływu czeka nas turystyczna „atrakcja”. Flisak obiecuje nam „Czeską Niagarę”. Podpływamy łódką pod, znajdujący się przy jednym z brzegów, próg wodospadu. Cieknie z niego ledwie jakaś wąska stróżka. No cóż, jaki kraj taki wodospad ☹ Flisak ostrzega abyśmy jednak nie chowali aparatów, bo i kraj nie byle jaki i wodospad godny. Podpływa pod ścianę, chwyta ukrytą za skałą linkę. Pociąga ją, otwierając ukrytą nad naszymi głowami tamę, mającą piętrzyć wodę. Ze skały spada do rzeki, z hukiem kilkaset litrów wody. Pomysł fajny, robi wrażenie, ale jedynie przez chwilę. Zdecydowanie niezakłócona niczym cisza, delikatny plusk wody, soczysta zieleń, na tle strzelistych, szarych, piaskowcowych ścian bronią się same bez dodatkowych fajerwerków. Wracamy do Hreńska. Pierwotnie była to mała osada flisaków i drwali, w której znajdowały się magazyny drewna, które stanowiło podstawowe dobro tej okolicy. Aktualnie to przytulne turystyczne miasteczko i najniżej położone miejsce Czech. Saska Szwajcaria to rejon, w który chętnie wrócimy, bo jest co oglądać, zarówno po czeskiej jak i po niemieckiej stronie.